wtorek, 21 sierpnia 2012

11.Yes, I like the way you smile with your eyes

~Ariel~
Starałam się otworzyć oczy, jednak moje powieki były zbyt ciężkie. Spróbowałam ponownie. Pomimo oporów, udało mi się. Początkowo oślepiła mnie światłość, panująca w pokoju, w którym się znajdowałam, jednak kiedy mój wzrok już się przyzwyczaił, ujrzałam gorliwie wpatrującego się we mnie bruneta. Przestraszona podskoczyłam na łóżku.
- Spokojnie. – zaśmiał się ciepło. – Nie jestem chyba aż taki straszny, co? – spytał życzliwie.
- Emm, no nie. – mruknęłam.
O co tu chodziło? Gdzie ja się znajdowałam? I co się stało zanim usnęłam?
Rozejrzałam się po pokoju, starając się znaleźć odpowiedź na chociaż jedno z tych pytań, jednak nie rozpoznałam miejsca mojego pobytu.
- Spokojnie, jesteś bezpieczna. – zapewnił mnie mój towarzysz, nadal się we mnie wpatrując.
„Bezpieczna? Ja od lat nie mogę czuć się bezpieczna”, pomyślałam.
- Fajne masz oczy. – powiedział.
- Dzięki. – mruknęłam ponownie.
- Jak masz na imię? – spytał chłopak.
- Ariel. – odparłam.
- Ooo, to tak jak ta syrenka! – ożywił się.
- Przestań! – zezłościłam się. Nie znosiłam, kiedy ktoś w ten sposób kojarzył sobie moje imię, a działo się to praktycznie za każdym razem, gdy kogoś poznawałam. Kiedy byłam mała, nawet podobała mi się taka reakcja ludzi, ale HELOOOŁ! Nie miałam już siedmiu lat!
- Dobra, przepraszam. Nie denerwuj się już tak. – powiedział chłopak, udając lekko urażonego, jednak widziałam, że tak naprawdę, moja reakcja go rozbawiła. – Jesteś stąd? – spytał ponownie. Po błysku w jego oczach domyślałam się, że moja osoba go fascynuje.
- Stąd, to znaczy skąd? – spytałam, unosząc brwi. – Gdzie ja jestem? I kim ty jesteś? I co ja tu w ogóle robię?
- Stąd, to znaczy z Londynu. A jeśli chodzi o mnie, to możesz nazywać mnie swoją Marcheweczką.
- Moją Marcheweczką? – powtórzyłam, z miną z jaką patrzy się na kogoś chorego na umysł.
Ten koleś był dziwny. Ale mimo wszystko musiałam przyznać, że jego towarzystwo było całkiem przyjemne, a to wyczyn, gdyż mnie odpowiadało towarzystwo niewielu osób.
- Dlaczego wszyscy tak reagują? – spytał smutny.
- No dobrze, jak tak bardzo chcesz, to mogę cię nazywać swoją Marcheweczką.
„Czy ja to naprawdę powiedziałam?”. Najwidoczniej tak, bo na twarzy chłopaka natychmiast zagościł uśmiech. Nie rozumiałam czemu, ale nie chciałam, by był smutny. Było mi dobrze, kiedy uśmiechał się tak ciepło i patrzył na mnie wesołymi oczami.
- Dobrze, moja Marcheweczko. – zaczęłam, by mu umilić. – A mogę poznać twoje prawdziwe imię?
- Louis, Louis Tomlinson. – odparł, nie przestając się uśmiechać.
Zamarłam. Jak to możliwe, że wcześniej go nie poznałam?! Moja Marcheweczka była członkiem… CHOLERA, MUSZĘ PRZESTAĆ GO TAK NAZYWAĆ! Louis był członkiem zespołu One Direction! Zespołu, do którego należał Zayn! Zayn…
Dyskoteka. Szarpnięcie. Ucieczka. Rzeka. Lód. Woda. A potem ciemność…
Wszystkie wspomnienia wróciły do mnie nawałnicą myśli. Teraz już wszystko pamiętałam. Tylko co ja tu robiłam? Dlaczego leżałam w wygodnym łóżku, zamiast czekać w celi na komisariacie na swoje przesłuchanie?
- Arielka? – głos Louis’a wyrwał mnie z rozmyślań.
- Miałeś mnie tak nie nazywać. – zmrużyłam gniewnie oczy.
- Najpierw mówiłem Ariel, ale nie reagowałaś, więc sięgnąłem po ostateczne środki. – odparł.
- Louis… – zaczęłam, jednak urwałam.
- Tak? – spytał zachęcająco.
Czy on wiedział? Czy on wiedział kim jestem? Co zrobiłam? I dlaczego był dla mnie taki miły, przecież nawet mnie nie znał…
- Co ja właściwie tu robię? – zadałam najbezpieczniejsze pytanie.
- Topiłaś się. Mój przyjaciel, Zayn, uratował cię, a potem przyniósł tutaj, żebyś wydobrzała. Nie wiedział jak się nazywasz, a nie miałaś przy sobie żadnych dokumentów, więc nie wiedzieliśmy, jak zawiadomić twoją rodzinę.
Zayn uratował mi życie? Po tym co mu zrobiłam? I dlaczego nie powiedział Louis’owi mojego imienia, skoro je znał?
- Dlaczego nie wezwaliście pogotowia? – zadałam kolejne pytanie.
- Zayn upierał się, żebyśmy sami się tobą zajęli, że pogotowie nie jest potrzebne. Najwidoczniej miał rację, bo chyba, już ci trochę lepiej, prawda? – zapytał z serdecznym uśmiechem.
- Prawda. – skinęłam lekko głową.
Jeszcze na dodatek Zayn mnie krył? O co tu chodziło? A może po prostu nie chciał mnie oddawać w ręce glinom w takim złym stanie? Może po prostu czekał aż wydobrzeję, żeby wtedy mnie wsypać?
W tym momencie drzwi się uchyliły, a chłopak wsunął głowę w szparę.
- Louis… – zaczął Zayn, jednak urwał, gdy zobaczył, że już nie śpię.
Wyglądało na to, że zaraz poznam odpowiedź na wszystkie pytania, które zadałam sobie w myślach, podczas tej krótkiej rozmowy.
_________________________________________________________________
Hejka :) Miłego czytania i zachęcam do komentowania ;;*

23 komentarze:

  1. Jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie ! Jak zwykle świetny rozdział ! Czekam na nexta..:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski ^^ Heeh "moja marcheweczka " mnie rozwaliła x3 Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Noo, powiem że na prawde świetne, czekałam na ten rozdział, i czekam na następny. ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle swietny i jak zwykle kończysz w takim momencie.. :-Dczekam na NN

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozwaliłaś mnie z 'Panem Marcheweczką' xD
    Ej no ! Nie wolno przerywać w takim momencie ! :< Teraz będę czekała na kolejny rozdział i zastanawiała się co się dalej stało ! Nie można tak przerywać , kto to widział ? xD
    Monika ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. o jaaaaaaaaaaaaaaa *.* ciekawość mnie zżera xD FENOMENALNY ROZDZIAŁ. rozbrajający i powalający :D uwielbiam *__* http://paczanga.blogspot.com/
    @Dosiek_

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział :D
    czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Akcja się coraz bardziej rozkręca.:DDD
    Podoba mi się i czekam na kolejny.<3

    OdpowiedzUsuń
  10. JARAM SIĘ TYM jak Lou Marchewkami, jak Zayn swoimi włosami, a nawet jak Niall jedzeniem xd. Hahah. xd Zajebisty rozdział. ;) Czekam na kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem tak samo ciekawa odpowiedzi, jak Ariel! A ,,moja Marcheweczka'' mnie rozwaliła :D
    Czekam na nowy z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacyjny rozdział. Nie mogę się doczekać następnego ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. WOW! Rozdział świetny, ale jak można przerywać w takim momencie!? To jest po prostu jakiś SKANDAL! XD

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie w takim momencie?...
    Ale rozdział i tak cudny.;)
    Czekam na nexta.;*
    Caroo

    OdpowiedzUsuń
  15. Hihihihi super! czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  16. super :)
    czekam na koolejny. ale błagam...szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow ! Po prostu zauroczyłam się i zdecydowanie zostanę tutaj na dłużej. Najbardziej podoba mi się prostota tego tekstu, która zachwyca sama w sobie i posiada pewną nutkę czegoś tak bardzo skomplikowanego, iż nie do rozwiązania. Będę czekać na kolejne rozdziały z niecierpliwością.

    xoxoxo, A.

    Zapraszam serdecznie: http://zapomnijgdykochasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj Olga, Olga... Sry, że piszę to po raz 379499432478900544, ale nigdy nie przestajesz mnie zaskakiwać. Marcheweczka... Kocham to kurfa <3. Pisz więcej takich wkosmoswyjebistych działów, bardzo cię proszę ;).
    Christina.

    OdpowiedzUsuń
  19. ' Moja Marcheweczka ' lol, hahahah :D Świetne to jest, czekam na następny xx(:
    @VasYeah

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zawsze świetnie. Z niecierpliwością czekam na nexta! P.S. Rozwaliłaś mnie z tym "moja marczeweczka". hahaha dobre :D

    OdpowiedzUsuń